Pewnie nieraz po leśnych wojażach z czworonogiem znaleźliście na jego skórze nieproszonego gościa- kleszcza. To małe ustrojstwo jest nosicielem wielu niebezpiecznych chorób groźnych nie tylko dla naszego pupila, ale i dla nas. Dlatego w tym krótkim tekście zaprezentuję kilka porad na temat walki z tą zarazą.

Na wstępie należało by wspomnieć o możliwości stosowania prewencji. Istnieją liczne preparaty medyczne odstraszające szkodniki. Jeżeli jednak pomimo zastosowania takowych środków znajdziemy kleszcza powinniśmy zdawać sobie sprawę z kilku rzeczy.

Po pierwsze- Nie wyrywamy kleszcza! Należy złapać go pincetą, bądź specjalnym przyrządem do wyciągania kleszczy i wykręcić go w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Pod żadnym pozorem nie wolno wyrywać kleszcza! W takim przypadku w ciele naszego pupila zostaje część kleszcza i naraża go nadal na zdrowotne nieprzyjemności.

Po drugie- Należy uważać by nie zgnieść kleszcza w trakcie wyrywania! Trzeba uważać, aby nie ściskać kleszcza zbyt mocno, tak aby go nie uszkodzić, ponieważ może to doprowadzić do infekcji – zduszany kleszcz może zwrócić część płynów do ciała naszego psa.

Po trzecie- Nie stosujemy staropolskich metod smarowania masłem, bądź innymi tłustymi smarowidłami. Odcinają one w prawdzie szkodnikowi dopływ powietrza, lecz powodują u niego wymioty. Narażamy tym samym czworonoga na dostanie się do jego organizmu wielu niebezpiecznych substancji. To samo tyczy się przypalania kleszcza.

Po czwarte- Po usunięciu kleszcza najlepiej zawinąć go w chusteczkę i spalić. Nie rozgniatajmy go, ponieważ toksyczne substancje wydostaną się na zewnątrz.

Po piąte- Miejsce ugryzienia zdezynfekujmy wodą utlenioną i przed pewien czas obserwujmy rankę.

Jeżeli nie udało nam się wyciągnąć kleszcza w całości, uległ on uszkodzeniu, czy rozerwaniu, nie należy tego bagatelizować. W takim wypadku należy udać się do weterynarza w celu usunięcia resztek szkodnika, przy użyciu sterylnej igły.